To była mroźna, zimowa niedziela. Spotkaliśmy się z umówioną parą – Gosią (znaną również jako Koossa) i Damianem – w kawiarni Sweet Surrender na poznańskich Jeżycach. Zaczęliśmy sesję o 9:30, pół godziny przed otwarciem. W Sweet Surrender jest przytulnie i kolorowo, a my lubimy kolory i nie spieramy ich na zdjęciach kiedy nie trzeba. Spodobała nam się czerowona sukienka Gosi, jej wspaniałe rude włosy, niebieska koszula Damiana i fioletowe ściany.

Przez okna wpadało przygaszone zimowe światło poranka, ale wnętrza pokojów były nieco ciemne. Kazimierz w niektórych przypadkach użył lampy błyskowej, by delikatnie doświetlić pierwszy plan, ale w większości ujęć wykorzystywalimśmy światło naturalne, które ładnie oświatlało naszą parę na fotelach i kanapie tuż przy oknach. W Sweecie czuliśy się jak u siebie – komfort pracy był ogromny i wcale nie zauważyliśmy kiedy do kawiarni zaczęli przychodzić inni goście i zaczęła żyć własnym życiem.

Być może zastanawiacie się, jak wygląda sesja pary od kuchni i jak to się dzieje, że mamy na zdjęciach pięknych zakochanych ludzi. Oczywiście, planujemy sobie pewne pozy, bo wiemy co ładnie wygląda na zdjęciach i jaki efekt chcemy osiągnąć. Poniekąd taka sesja jest zaaranżowana, ale jest w niej też miejsce na intymność i spontaniczność.

Prowadzilismy naszą parę przez całą kawiarnianą przestrzeń podpowiadając im jak mają się ustawić, ale też podpatrywalismy zza obiektywów co robią i wtedy to oni prowadzili nas do kolejnych zdjęć. Obserwowaliśmy też samo wnętrze, które sugerowało nam pewne rozwiązania. Wykorzystaliśmy na przykład rozsuwane drzwi i kanapy. Przynieślimy też własne gadżety (tablice do rysowania), a Koossę poprosiliśmy wcześniej o przyniesienie ukulele, na którym gra, bo uznaliśmy, że ten uroczy instrument bardzo pasuje do sesji.

Na zdjeciach, na którcyh Koossa i Damian patrzą w przeciwne strony, gdzieś w przestrzeń, w okno, czasem nam odpływają – widać, że myślami są gdzie indziej. Za to na każdym zdjęciu, na którym patrzą na siebie, są tu i teraz – uśmiechnięci, promieniujący radością, albo poważni i skupieni, zaagnażowani w daną chwilę. Tak naprawdę, obecność tej drugiej osoby bardzo pomaga w poradzeniu sobie z sytuacją bycia fotografowanym. Samo patrzenie w oczy ukochanej osoby wywołuje emocje, które widać na zdjęciach. Pomimo tego, że sesja jest zaaranżowana, uczucia dzieją się naprawdę. Jeśli zastanawiacie się nad sesją z drugą połówką zaufajcie uczuciom. Nawet jeśli nie do końca komfortowo czujecie się przed aparatem, we dwójkę będzie Wam łatwiej i ten strach po prostu zniknie. Naszym głównym zadaniem jest zaaranżować sesję tak, żebyście się na niej dobrze czuli i ładnie wyglądali na zdjęciach.

# # # # # # # # # # # # # #

Marzec 20, 2018

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: