Nie wiadomo do końca jak to było z tymi trzema królami. Ich historia jest tajemnicza i dziwna. Nie wiadomo nawet czy byli królami, znali się natomiast z pewnością na astrologii i gwiazdach. Musieli mieć mocne przekonanie do znaczenia tego, co widać na niebie, żeby podążyć za gwiazdą i nie zgubić jej po drodze. Jakoś im się udało przebyć długą drogę, niepotrzebnie zbłądzili do Heroda, by ostatecznie w swoich egzotycznych szatach z drogimi podarkami stanąć w stajence i zobaczyć nowo narodzonego Jezusa.

Historia jest pełna wyrazistych postaci i incydentów, zmieniana przez wieki na potrzeby zbiorowej wyobraźni. Idealna do przedstawienia na głównym placu miasta.

Jesteśmy zwolennikami lokalnego folkloru, tradycji i zwyczajów, które zawsze chętnie podglądamy i z zaciekawieniem fotografujemy. Plac Wolności – stale obecny w naszej fotografii, objawił się nam dziś w nowej odsłonie. Podzielony na pół stał się opowieścią o walce dobra ze złem.

Grupa uroczych aniołów w komunijnych szatkach i kompania diabelska. Jak to zwykle bywa ciemna strona mocy okazała się bardziej atrakcyjna wizualnie – plująca ogniem wysmarowana na czarno przykuła na dłużej naszą uwagę. Po ostatecznym starciu dobra ze złem gwiazda betlejemska zaprowadziła cały orszak na rynek.

W trakcie przemarszu i małego zamieszania udało nam się zdobyć od harcerzy wspaniały i jedyny na tym wydarzeniu gadżet publiczności – papierową koronę.

Na Rynku nastąpiła dalsza część przedstawienia – bardzo atrakcyjna fotograficznie, ale też niełatwa z uwagi na tłum. Ratusz potraktowano jako zamek heroda, do którego przyszli trzej królowie.

Wtedy udało mi się zrobić najważniejsze dla mnie zdjęcie z całego orszaku. Stojąc w tłumie odwróciłam się na chwilę do tyłu i zobaczyłam chłopca, który pomimo odgrywanej przez siebie roli stał i z zaciekawieniem z autentycznym zaangażowaniem oglądał przedstawiane sceny. To mnie naprawdę poruszyło i przyszła mi do głowy myśl, że właśnie o to chyba chodzi w takich wydarzeniach. Że takie święta i całe to „wolne”, orszaki, stajenki, jasełka i inne, są po to, żeby się na chwilę oderwać od codzienności, poczuć i jakkolwiek zwiększyć szansę na doświadczenie innej rzeczywistości – duchowej i boskiej, w której jesteśmy cały czas osadzeni tylko w zwykłe dni za bardzo tego nie zauważamy. Lubię święto Trzech Króli, w tym roku było wyjątkowo udane.

Napisała: Ola Jędrzejewska

# # # # # # # # # # #

Styczeń 6, 2018

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: