Digitalizacja dzieł sztuki jest zajęciem dość niszowym i bardzo technicznym w swojej naturze. Mogłoby się wydawać, że w dobie smartfonów i lustrzanek cyfrowych nie ma nic prostszego niż „cyknięcie fotki” obrazu, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Bardzo często okazuje się, że jakość nie jest zadowalająca, kolory wydają się przekłamane, a na zdjęciu nagle dostrzegamy irytujące odblaski werniksu lub zmatowienie głębokich kolorów. Cyfrowe odwzorowanie wydaje się nikłym cieniem oryginału.

Moje pierwsze próby utrwalania obrazów miały miejsce w czasach licealno-studenckich, gdy pomagałem znajomym ze szkoły plastycznej w archiwizowaniu ich prac. Pierwsze zetknięcie się z cyklem bardzo ciemnych, akrylowych portretów muzyków jazzowych okazało się sporym szokiem. Po naświetleniu zdjęcia na długim czasie w zaciemnionym pomieszczeniu okazało się, że niektóre fragmenty czarnego tła działają jak przyciemniane lusterko i odbijają się w nich nawet meble znajdujące się w pokoju. Efekt przypominał działanie tak zwanego szkiełka Claude’a (zwanego też zresztą „czarnym lustrem”). Na szczęście jest on relatywnie łatwy do zniwelowania, nawet w przypadku trudnych powierzchni, tak jak na poniższym przykładzie:

Innym razem trudnością okazały się złocenia. Umiejętność świadomego regulowania intensywności blików, np. poprzez odpowiednie rozproszenie lub częściowe wykorzystanie zjawiska polaryzacji światła, jest koniecznością jeśli chcemy by efekt digitalizacji był zadowalający. Rozmiary niektórych prac mogą uniemożliwiać wykonanie pojedynczego zdjęcia i wtedy konieczne jest zastosowanie montażu, z uwzględnieniem zniekształceń wynikających z zastosowania tego typu technik i konieczności odpowiedniego ich skorygowania.

Na wszystkie subtelne pułapki czające się na osobę porywającą się na fotografowanie malarstwa czy rzemiosła artystycznego istnieją sposoby – prawidłowe uporanie się z wszystkimi problemami wymaga jednak doświadczenia i odpowiedniego wyposażenia. Fotograf zajmujący się digitalizacją musi doskonale rozumieć optyczne właściwości różnych materiałów wykorzystywanych w danych technikach oraz umieć dobrać odpowiednie narzędzia.

Obecnie zasady te są często ustandaryzowane i rekomendowane przez różnego typu instytucje. W Polsce jest to na przykład Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, który organizuje szkolenia oraz udostępnia publikacje poświęcone zagadnienion związanym z digitalizacją. Fotografie powinny na przykład być robione obiektywami stałoogniskowymi, które minimalizują zniekształcenia (występujące często w przypadku obiektywów zmiennoogniskowych, tzw. „zoomów”) oraz zapewniają większą ostrość, należy stosować aparaty o matrycach większych niż DX/APS-C, natomiast wartość ISO powinna być zawsze minimalna. Dodatkowo obiekty powinny mieć zdjęcia z wzorcami barwnymi, np. firmy X-Rite, na podstawie których można dokonać korekty profilu barwnego.

Gdy zacząłem traktować fotografię nie tylko jako hobby, ale profesjonalne zajęcie miałem okazję pracować przy powstawaniu katalogów wystaw i publikacji okolicznościowych, brać udział w szkoleniach dotyczących archiwistyki społecznej organizowanej przez Instytut Karta oraz przeglądzie technik odwzorowań cyfrowych NIMOZ, a przez półtora roku byłem etatowym pracownikiem Muzeum Narodowego w Poznaniu i zajmowałem się pracami digitalizacyjnymi oraz weryfikacją jakości odwzorowań.

Zapraszam do współpracy.

Kazimierz Rajnerowicz

# # # # # # #

Styczeń 4, 2018

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: